Unikalne teksty i oryginalne artykuły promujące
informacje | nowości | prasa | blogi | życie | rekreacja | wypoczynek | czas wolny | hobby | opowiadania | podróże | biznes | nieruchomości
16th
DEC
Łemkowszczyzna
Posted by admin under czas wolny, opowiadania, podróże, rekreacja, wypoczynek
Wśród wielu moich wypraw na uwagę zasługują trzy wyprawy w rejon Beskidów zamieszkałych przed II wojną światową przez Łemków. Celem tych wycieczek było poznanie kultury łemkowskiej, odszukiwanie połemkowskich śladów w 60 lat po ich przesiedleniu w inne rejony Polski, smakowanie kuchni łemkowskiej. Nie ukrywam, że ważną rolę grała chęć zorientowania się, jaką rolę grała cerkiew w życiu społeczności łemkowskiej oraz jakie cechy charakterystyczne miała architektura wsi łemkowskiej.
Pierwszą moją wyprawą był rejon Krosna i Iwonicza. Zarazem była to moja pierwsza podróż w rejony południowo wschodniej Polski. Wyjazd ten zaplanowałem w połowie sierpnia 2005r. Trasa mojej wędrówki do Iwonicza biegła przez Garwolin, Lublin, Kraśnik, Janów Lubelski, Rzeszów, Miejsce Piastowe. Zmartwiło mnie to, ze w dniu wyjazdu zaczął padać deszcz. Szlak drogowy nie należał do łatwych i przyjemnych. Korek w Garwolinie, koleiny pełne wody, przejazd przez Lublin w szczycie popołudniowym, remont krajowej 9 za Rzeszowem… w każdym razie byłem spóźniony o godzinę od zakładanego czasu przejazdu (a przed każdym wyjazdem nową trasą układam sobie orientacyjny grafik przejazdów, uwzględniając rodzaj drogi, ilość mijanych miast i miejscowości oraz ukształtowanie terenu). Wieczorem dotarłem do Iwonicza Zdrój … pięknie położonego uzdrowiska, delikatnie pnącego się w górę jednego ze stoków Beskidu Niskiego.
Pierwsze wrażenie (jeśli chodzi o napotkane miejsca) jest dość ważne. Iwonicz Zdrój zrobił na mnie dobre wrażenie, dużo lepsze nawet od oczekiwanego. Zdrój jest położony na uboczu, kilka kilometrów od samego Iwonicza. Tego wieczora miałem ochotę na dwa piwa przy otwartym oknie pensjonatu, urokliwie położonego blisko parku zdrojowego, aczkolwiek sam widok z okien nie był zbyt zachęcający z powodu znacznego zagęszczenia zabudowy.
Moje przeczucie co do deszczowej pogody potwierdziło się następnego dnia rano, gdy okazało się, że po deszczowej nocy nadal pada deszcz. Nie straszne mi jednak takie warunki, zatem około 10.00 wyjechałem w stronę Krosna, by poznać bliżej to miasto, kiedyś mi znane tylko jako stolica województwa.
Mijając wąskie i kręte uliczki centrum miasta dotarłem w rejon krośnieńskiego rynku. Miałem nadzieję, że centralne miejsce każdego starego miasta zachwyci mnie na tyle, by stało się jak magnes, przyciągając ponownie za jakiś czas. Niestety zachodnia i północna pierzeje rynku nie były tym magnesem. Mój wzrok siłą rzeczy przykuwał się do ruin budowli stojącej vis a vis mnie, straszącej zabitymi dechami oknami i czekającej na solidny remont. Pierzeje południowa i wschodnia prezentowały się całkiem sympatycznie.
Miłym zaskoczeniem był dla mnie pobyt w sklepie piekarniczym, gdzie czuć było jeszcze tradycję piekarską sprzed pokoleń, a dostępne bułki, precle, rogale, paluchy czy słodkości mam w pamięci jeszcze do teraz. Tak już mam, że lubię próbować specjałów lokalnych, w tym wyrobów piekarzy i innych rzemieślników. Zresztą - dla smakoszy i nie tylko dla nich - podróże o charakterze kulinarnym mogą być bardzo kształcące i krzepiące.
Dalsza część artykułu znajduje się tutaj: łemkowszczyzna
Pages
| M | T | W | T | F | S | S |
|---|---|---|---|---|---|---|
| « Oct | ||||||
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||



